'' PATRZĄC ZAWSZE PRZED SIEBIE , MYŚLĄC O TYM,JAK ZROBIĆ JESZCZE WIĘCEJ, OSIĄGNIESZ STAN UMYSŁU, W KTÓRYM NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH." (Henry Ford)

Moi obserwatorzy

środa, 27 maja 2015

KOCHAM NIESPODZIANKI

Witam wszystkich:-)

Wczoraj był piękny dzień....dla mojej Mamy kupiłam takie oto kwiatki:


...bardzo się Jej spodobały....ja tez dostałam....kurier przyniósł mi od dzieci niespodziankę z zyczeniami


 Dostałam z czekoladkami kupony rabatowe do Zalando, do sklepu ogrodniczego i do czekolissimo....to bardzo miły dzień dla nas mam.....


W tej chwili nie mam czasu na robotki, przygotowuję się do sezonu wakacyjnego, trochę działam na ogródku,ale właściwie to większość czasu w tym tygodniu spędziłam na dyzurach w pracy. Po takich maratonach czuję się zmęczona, wymięta i nie mam energii do jakiejkolwiek roboty. Ale musze się pochwalić niespodzianką jaka mi zrobiła nasza Jadzia o anielskim sercu z bloga Sercem tworzone. Jak zobaczyła moją Dziuplę to pomyslała,że przda mi sie do dziupli pewna rzecz:
...pewnie !
juz stoi na honorowym miejscu:

Mało tego, jak zaczęłam wyciągać skarby z tej paczki to myslałam,ze padnę normalnie......


Jadzieńko, już Ci dziękowalam ale ogrom Twej życzliwości jest tak wielki,że czynie to raz jeszcze, dziękuję, dziękuję :-)  

Teraz wreszcie ide do Was bo naprawdę nie mam ostatnio czasu, zaglądam na fb bo tam szybciej informacje przepływaja i wygodniej ogarnąc znajomych ale dzis jestem tutaj i zamierzam zajrzec do kazdej z Was,pozdrawiam!


niedziela, 10 maja 2015

Z APRASZAM DO KRAINY ŁAGODNOŚCI CZYLI MOJEJ DZIUPLI

                                         Czas goni nieubłaganie,
                                         nadążyc nie jestem w stanie,
                                     za postami,dyzurami,
                                      wiosennymi sadzeniami,
                                      to do pracy , na ogródek,
                                    z psem na spacer, bez ogródek
                                                                   tutaj rzeknę,
                                    ze chyba sie w końcu wścieknę,
                                       z braku czasu z tej gonitwy,
                                      czy mój organizer lipny?
                                          Słońce wschodzi i zachodzi
                                           a ja pytam o co chodzi?
                                            Czy się szybciej ziemia kręci
                                           wiara w herezje mnie nęci,
                                             nie nadążam ,sprint uprawiam
                                             czy nie padnę? się obawiam
                                             że juz zwolnic trochę trzeba ,
                                                    i uchylic trochę nieba,
                                            usiąść cicho,coś poczytać,
                                          do księzyca se powzdychać,
                                                   ciało slońcu powystawiać,
                                                          i na party porozrabiać....
                                                    Czas już sobie wręcz zaśpiewać,
                                                                            ze nic nie jest mi potrzeba,
                                                                              oprócz błękitnego nieba.......

...tak Moi Drodzy....musze zwolnic po padnę a siły trzeba na lato zbierać, zbliża się bowiem wielkimi krokami...niestety....wiosna mogłaby trwac przez lato i byloby fajnie. Ale niestety juz przedsmak sezonu, w mieście budy, budki, blaszaki wyrosły jak grzyby po deszczu i nasze urokliwe, senne, spokojne miasteczko zmienia sie jak kameleon w drapiezne , halasliwe, agresywne, targowisko.....dosłownie targowisko! Juz z Alusiem nie mozna spacerować sennymi uliczkami, wszędzie hotdogi, rybki, frytki, lody...burszrtyny, bluzeczki, majteczki, spodenki........

Dobra dość tych wstępów. Pewnie się dziwicie,że tak sie rozpisuję, wierszem, prozą.....Otóż moi drodzy JESTEM SAMA W DOMU !!! Ato się często nie zdarza, szczególnie w weekendy. Wszyscy wyjechali, a ci co na weekendy przyjeżdzają to nie przyjechali. Hura!!! Kocham być sama....nie gotuję, nie sprzatam, nikt mi sie pod nogami nie placze oprócz kota i psa oczywiście.....Cały dzień szalałam na ogrodzie i balkonie czyniąc wiosne i dekoracje .Padam na twarz ale nikt mi komputera nie zabiera,  nikt nie chce ze mna rozmawiać ani jesć kolacji więc MAM CZAS DLA WAS I NA BLOGA!:-))))

DLATEGO W KOŃCU ZAPRASZAM WAS UROCZYŚCIE DO MOJEJ DZIUPLI. Nazwa tego pokoiku nie jest nową ale niezwykle trafna. Dziupla jest zazwyczaj maleńka, jest schronieniem, jest azylem jest domem, jest wspaniałym, miejscem dla ptaka takiego jak ja. To jest moja dziupla, wymalowana farbą satynową pt. Kraina łagodności i coś w tym jest bo ja tam łagodnieję,chowam się przed swiatem, to mój azyl, schronienie, od wszystkiego wytchnienie....Mozna powiedzieć,że skończyłam prace na d Moją dziuplą, zgomadziłam tam wszystkie moje skarby, trochę moich prac, które się ostały, nie zostały rozdane,   ALE...
nO I WŁAŚNIE TO ale jest bardzo ważne ale w pozytywnym znaczeniu, bo ja tam nie jestem sama....
Jest tam ze mną czar blogowiska , duch rękodzieła i zapach Waszej zyczliwości....Jest tam serduszko i igielnik od Marii, podełko z dziewczynkami od Basi z Szeptów, jest tilda  i tidowy konik od Gosi z Szału nie ma, lampionik i domek od Magdy Jenouwelle,obrazy malowane przez Basię Wójcik ( duzy wisi w salonie)...jeśli kogos pominęłam to wybaczcie.......

Zapraszam do Krainy  Łagodności czyli mojej Dziupli
Przy wiszących szafkach z lewej strony apteczna półka -reklama, którą uratowałam przed smietnikiem, była stara i niepotrzebna, pomalowalam ja na biało po zdarciu z niej antynikotynowych reklam....



Basiu, jestes tu ze mna....


...cząstka Basi z Szeptów.....

..koszulke w ptaki kupiłam przez internet...jak ja zobaczyłam to musiałam....półka była granatowa, kuzyn zamiast wyrzucic przywiózł ją do mnie.....

....jest ze mna Marii, Jenouvelle i Gosia....mini żelazka , jedno od Corki i dwa mniejsze od kolegi Męza....

na parapecie donica od szwagierki i Szwagra....lampka dostała plstikowe wiszące kryształki....

komoda miała być wyrzucona przez moja kolezankę. była zniszczona ,nie jest drewniana musiałam ja okleic białą okleina.....skrywa skarby od Agnieszki Lesisz, Kasi z Dziurki od klucza, Basi z Szeptów- część już wykorzystana do karteczek ale jeszcze jest tego sporo....W szufladach są tez notesy od Basi, Kasi, Jadzi-  karki z zyczeniami od blogowiczek  i inne skarby....

...komoda mieści się idealnie pod blatem stareńkiej maszyny do szycia jak mam wenę krawiecką....

...koszulka od Jenouwelle....

..zyrafa od Męża, sowa od Syna....od Córki książka o rękodziele na półce....

Przezroczysta kula -zuzyta reklamówka apteczna wykorzystana na przechowywanie nici...czerwone pudelko z gwiazdką - opakowanie po proszku do prania, dwa pojemniki biały z gwiazdka i w romby po słodyczach, na dole pudełko od kolegi kupione po przecenie bo szybka odpadała...pomyslał,ze sobie naprawię...

na półce po prawej skrzyneczka ...ze smietnika ( własnego- gość wyrzucił) po owocach, pomalowana na bialo i ozdobiona ptaszkami namalowanymi farba akrylową....

...igielnik od Marii.....



Kochani, wiem,że to żadne cudo ale to moja wymarzona pracownia,  którą wlasnymi rękami stworzyłam z takiego pokoiku...i niewielkim nakładem finansowym (farba, okleina, koc w gwiazdki, plasttikowe łyzeczki na abazur do lampki
Jestem bardzo zadowolona, moge tu odpocząć, schować się przed swiatem, stworzyc nowe " dzieło", zasiąść do maszyny a nawet się zdrzemnąc....jeśli mowa o spaniu to juz grubo po północy....jako,że chata wolna to jest jutro u mnie zlot czarownic czyli przyjacółek.....super, nie mogę się doczekać, pa dobrej nocy Wam zyczę do usłyszenia,Yolca.