WITAM SERDECZNIE,
dziś walentynki ....to może i piękne święto dla zakochanych ale myslę,że prawdziwie zakochani maja walentynki na co dzień. Poza tym niechętnie patrzę na zwyczaje przychodzące do nas z zewnątrz....tyle mamy własnych tradycji, świąt...Niechętnie patrzę na zalewające nas angielskie wyrazy, bez których trudno się obejść w dzisiejszych czasach.....Popatrzcie...nawet my blogowiczki....CANDY... a nie mozna by tak po naszemu? Nie twierdzę,że jestem jakimś wyjatkiem ale popatrzeć tak z boku to trochę smutne.....Polska mlodzież nie zna wszystkich naszych tradycji, swiąt ( ja też -przekonałam sie o tym zaglądając do Basi Wójcik) ale o walentynkach czy halloween to pamiętają...a jak to się szybko przyjęło - zadziwiające.Syn poleciał z kwiatami do dziewczyny , a my z Mężem popadlismy w taką właśnie dyskusję popijając walentynkowego drinka.....co się z nami porobiło....nie potrafimy się obejśc bez wyrazów obcych. bez zwyczajów obcych...na przykład : moja kuzynka jest menadżerem w hotelu...a nie mogłaby byc kierownikiem albo dyrektorem? :-( Czasami mnie to smuci czasami śmieszy.....Polacy nie gęsi....niby mają swoj język ale zaśmiecili go tragicznie:-(((
Koniec wymądrzania się...zrobiłam świecznik z gliny....
.....nawet ta twarz na obcokrajowca mi wyszła.......
Pozdrawiam filozoficznie, Yolca
dziś walentynki ....to może i piękne święto dla zakochanych ale myslę,że prawdziwie zakochani maja walentynki na co dzień. Poza tym niechętnie patrzę na zwyczaje przychodzące do nas z zewnątrz....tyle mamy własnych tradycji, świąt...Niechętnie patrzę na zalewające nas angielskie wyrazy, bez których trudno się obejść w dzisiejszych czasach.....Popatrzcie...nawet my blogowiczki....CANDY... a nie mozna by tak po naszemu? Nie twierdzę,że jestem jakimś wyjatkiem ale popatrzeć tak z boku to trochę smutne.....Polska mlodzież nie zna wszystkich naszych tradycji, swiąt ( ja też -przekonałam sie o tym zaglądając do Basi Wójcik) ale o walentynkach czy halloween to pamiętają...a jak to się szybko przyjęło - zadziwiające.Syn poleciał z kwiatami do dziewczyny , a my z Mężem popadlismy w taką właśnie dyskusję popijając walentynkowego drinka.....co się z nami porobiło....nie potrafimy się obejśc bez wyrazów obcych. bez zwyczajów obcych...na przykład : moja kuzynka jest menadżerem w hotelu...a nie mogłaby byc kierownikiem albo dyrektorem? :-( Czasami mnie to smuci czasami śmieszy.....Polacy nie gęsi....niby mają swoj język ale zaśmiecili go tragicznie:-(((
Koniec wymądrzania się...zrobiłam świecznik z gliny....
.....nawet ta twarz na obcokrajowca mi wyszła.......
Pozdrawiam filozoficznie, Yolca