Witam serdecznie wszystkich zaglądających :-))
Jakiś czas temu,pisałam o tym jak w pewien zimowy ,mroźny wieczór jedna z koleżanek mojej Córki-wolontariuszka w schronisku dla zwierząt- znalazła pod drzwiami kubełek z żywą zawartością.Były to kilkudniowe szczenięta....osiem maleństw.Dziewczęta podzieliły się wzięły po dwa i usiłowały utrzymać przy życiu biedactwa...niestety przeżyły tylko trzy w tym jedna suczka u mojej Córki.Tu na zdjęciu jeszcze ślepa...
Wena po odchowaniu miała być oddana do adopcji...została jednak u Córki..Ma już osiem miesięcy, jest zdrowym, wesołym pieskiem.Właśnie przyjechały obie na weekend i Córka poprosiła mnie,żebym uszyła dla pieska wdzianko,bo zima się zbliża a Wena jest wielkim zmarźluchem...Uszyłam,oto jak się prezentuje Wena w swoim wdzianku:
Jakiś czas temu,pisałam o tym jak w pewien zimowy ,mroźny wieczór jedna z koleżanek mojej Córki-wolontariuszka w schronisku dla zwierząt- znalazła pod drzwiami kubełek z żywą zawartością.Były to kilkudniowe szczenięta....osiem maleństw.Dziewczęta podzieliły się wzięły po dwa i usiłowały utrzymać przy życiu biedactwa...niestety przeżyły tylko trzy w tym jedna suczka u mojej Córki.Tu na zdjęciu jeszcze ślepa...
Wena po odchowaniu miała być oddana do adopcji...została jednak u Córki..Ma już osiem miesięcy, jest zdrowym, wesołym pieskiem.Właśnie przyjechały obie na weekend i Córka poprosiła mnie,żebym uszyła dla pieska wdzianko,bo zima się zbliża a Wena jest wielkim zmarźluchem...Uszyłam,oto jak się prezentuje Wena w swoim wdzianku:
Pozdrawiam, Yolanda