'' PATRZĄC ZAWSZE PRZED SIEBIE , MYŚLĄC O TYM,JAK ZROBIĆ JESZCZE WIĘCEJ, OSIĄGNIESZ STAN UMYSŁU, W KTÓRYM NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH." (Henry Ford)

Moi obserwatorzy

poniedziałek, 30 maja 2016

Witajcie!

Dzień Dziecka tuz....u nas w rodzinie tylko dwoje małych dzieci,są to dzieci moich Siostrzenic, trzy i siedmiolatek.Na własne wnuki podobno jestem ciagle za młoda..chociaż Córka juz sie nad moim wiekiem powoli zastanawia.

Zrobiłam w pospiechu dla chłopaków skrzynki na zabawki lub inne skarby. Oczywiście musialy być jednakowe,zeby uniknąć ewentualnej zadymy. Czasu miałam niewiele, ale skrzynie są.

.

Lece zaraz do pracy na....22 godziny. Do południa bylam dwa razy z psem, zrobiłam obiad, pomalowałam dwa razy toaletę dla wczasowiczów,ogarnęłam zewnętrzne schody,bo kupilam dwie nowe białe donice, więc poprzestawiałam, poprzesadzałam, pozamiatałam itd.....Czas spakować wałówkę coby z glodu nie umrzec i do roboty....paaaaa

środa, 25 maja 2016

KARTA ŚLUBNA

Witajcie,
obiecałam jeszcze w styczniu więc rzuciłam wszystko i zrobiłam ,bo termin slubu się zbliża...:-)))






Paaaaaaa....:-))

piątek, 20 maja 2016

COŚ ZE MNĄ NIE TAK ?

Tak mi się wydaje....coś musi być nie tak. Trzeba się wybrac do jakiegoś specjalisty...ale jakiego? Nie ogarniam ŻYCIA....Brakuje mi na wszystko czasu....jestem sfrustrowana, zmęczona, zagoniona, i mam ciągły niedosyt pracy....tak, tak, tej pracy którą musze wykonać i tej ,którą chciałabym wykonac. Chyba nie potrafię zorganizować swojego czasu. Wiem,ze duzo pracuję w pracy:-) ...ale dzieci małych nie mam, ale za to psa staruszka, z którym trzeba wyjśc na powolne spacery....nie wiem co mam mysleć...ale coś ze mną nie tak.  Dom ciagle nie przygotowany dla wczasowiczów...w pracy już ciagniemy weekendy..teraz to pewnie we wrzesniu będę miała jakiś wolny dzień  :-(..no nie w czerwcu wezmę dzien urlopu bo mam wizytę u okulisty w odległym Szczecinie...W domu jeszcze huk roboty,czas płynie, mam nadzieje,że zamówieni Goście nie zastaną mnie z mopem w pokojach....ha,ha,ha....Własnie dlatego nie odwiedzam Waszych blogów,i w ogole mnie nie widzicie, nawet zastanawiałam sie,czy nie zrezygnować z blogowiska..ale troche mi żal....Na fb jakoś łatwiej i szybciej wskoczyć i tam mam kontakt z niektórymi z Was,tam szybciutko człowiek przeleci wszystkie informacje co u kogo....ale to jednak nie to samo..

Dobra, tak mnie wzięło na filozofowanie, a tak naprawde to popycham do przodu to co zaplanowałam...
Klatka schodowa prawie skonczona..:


To  fota,zebyście wiedziały jak paskudnie bylo...
Na klatce mam trzy okna, wszystkie wyglądaja jednakowo z motylami od Dusi...:-)


Oprócz huku roboty,znalezliśmy czas na mała uroczystośc okazji 30stej rocznicy slubu....



i na mały relaksik przy niesamowitym wrzasku zab- jeszcze w zyciu nie słyszałam takiego rechotu:

...uwielbiam byc dzieckiem...nawet w moim wieku...:-)))



Do usłyszenia....zarobiona, latajaca, imprezujaca i relaksujaca sie Yolca:-)))