Witajcie moi Drodzy....
jak tam po świętach? Większość odpowie : tak jak przed świętami...ale nie ja.Ja odpowiadam po świętach tak jak w czasie świąt .....czyli w pracy!!!!!!!!!
W oba dni..i tak się cieszę bo w wigilię siedział tu kolega i sprzedawał szczotki do zębów...jakaś plaga każdy chciał mieć nową w czasie świąt?!!!!!!!
Czasem zastanawiam się,czemu nie wykierowałam się na nauczycielkę. Zawsze kiedy trzeba byłabym w domu...przed świętami, w czasie świąt i po świętach i w sylwestra i w nowy Rok....i w ferie...i w wakacje....można jeszcze dlugo wyliczac kiedy bylabym w domu spokojnie, powoli...wiem doskonale bo nauczycieli w rodzinie sporo...nawet rodzony mąż.....co chwila jakies wolne, długie weekendy,Dzień Edukacji...itp, itd.....lista długa i szeroka...
Byłoby fajnie, mogłabym realizowac się rękodzielniczo w te wolne dni, moglabym sie opalac w licu i sierpniu....nigdy bym sie nie spieszyla z przygotowaniem swiąt...spokojnie ten tort bym zrobila i pasztet...a nie wiecznie na pełnym gazie bo do...pracy bo na ...dyżur.....bo nagle dzwonia,ze muszę się zjawic chociaz mam akurat DWA dni urlopu..
...
Dobrze byłoby pracować w szkole...gdyby tylko nie te dzieci.
..
..
...więc siedzę znowu w pracy na dyzurze noc juz ciemna i glęboka , tym razem w sobotę po swiętach( zahaczę o niedzielę) i filozofuję......nie jest mi tu żle,nikt mi głowy juz o tej porze nie zawraca specjanie bo płyn na wszy i szczotkę do zębów kupili sobie w Boże Narodzenie..sprzedałam to bez zadnych uwag bo to przecież Boże Narodzenie więc nie wypada..ale zaświtala mi w glowie taka refleksja...
.czy ludziom przypadkiem ciężkie życie nie poprzewracało w głowach? Oprócz niewielu pozycji po które kazdy pacjent ma prawo przyjśc na dyzur do apteki były dzwonki po krem do rąk, po podpaski (sprawa dyskusyjna ja uwazam że kobieta jesli jest kobietą ma zawsze paczkę w zapasie w domu...ale moze się mylę...)...magnez (czy ratuje zrowie lub zycie?)witaminy(?)płyn na odciski (akurat w pierwszy dzień swiat zaczął dokuczać)..........to tylko moje refleksje na temat dziwnych zachowań naszego społeczeństwa...
.Takich dziwnych zachowań jest dużo, na przykład kiedyś proszac o ciszę dowiedziałam się,ze powinnam pracować w bibliotece...no tak,tam musi byc cisza bo jeszcze ktos przeczyta nie tą ksiazke co zamierzał a w aptece jak dostanie pomylkowo inne tabletki to pikuś....a poza tym apteka to nie muzeum dowiedziałam sie innym razem ,gdy ktos mi przy okienku wydzieral się do telefonu.....no tak rzeczywiscie eksponaty musza miec ciszę,zeby nie zbudzily sie ze snu.........staram się nie komentować odpowiedzi na prosbe o ciszę,jesli to sa takie odpowiedzi .... nie warto.....nie wiadomo gdzie jeszcze poslaliby mnie do pracy..ale na pewno tam gdzie musi byc cicho.......?
Tak więc noc coraz głębsza i moje przemyslenia pogłębiają się wraz z nocą.....spedziłam tu wiekszość świątecznego czasu zamiast z rodziną.....czy ten dyzur mial jakis sens???????? na pewno ! Dzieki mnie ktos umył zęby nowa szczotką, dzieki mnie ktos wytłukł wszy, dzieki mnie nakremował ręce.......ale tez dzięki mnie dostał antybiotyk na zapalenie płuc,kupil srodki przeciwbolowe,więc chyba nie zmarnowalam tu czasu?
Mam taką nadzieję.....
Mimo wszystko bardzo lubię moją pracę ,zawsze lubiłam.....poza tym to moje przeznaczenie...
.:
..oba zdjęcia zrobione dosyć dawno ...oba dzieli 40 lat.....na obu ja w bialym fartuszku....czy moglam wybrać inny zawód? NIE!!!!!!!!
..na zakończenie :obrazek apteczny(prawdziwy)
: przychodzi facet do apteki.....podchodzi do mojej bardzo skupionej nad receptami koleżanki i mówi dyskretnie: proszę pani guma mi pękła-na co ona bez namysłu:gdzie? w samochodzie?.Po wyjaśnieniu,że jednak nie w samochodzie odesłała go do lekarza po receptę na co druga koleżanka: trzeba go było do wulkanizacji skierować.....
Pozdrawiam,Yolca
wlaściwie moglabym sie podpisywać art-piguła...ha.,ha,ha
jak tam po świętach? Większość odpowie : tak jak przed świętami...ale nie ja.Ja odpowiadam po świętach tak jak w czasie świąt .....czyli w pracy!!!!!!!!!
W oba dni..i tak się cieszę bo w wigilię siedział tu kolega i sprzedawał szczotki do zębów...jakaś plaga każdy chciał mieć nową w czasie świąt?!!!!!!!
Czasem zastanawiam się,czemu nie wykierowałam się na nauczycielkę. Zawsze kiedy trzeba byłabym w domu...przed świętami, w czasie świąt i po świętach i w sylwestra i w nowy Rok....i w ferie...i w wakacje....można jeszcze dlugo wyliczac kiedy bylabym w domu spokojnie, powoli...wiem doskonale bo nauczycieli w rodzinie sporo...nawet rodzony mąż.....co chwila jakies wolne, długie weekendy,Dzień Edukacji...itp, itd.....lista długa i szeroka...
Byłoby fajnie, mogłabym realizowac się rękodzielniczo w te wolne dni, moglabym sie opalac w licu i sierpniu....nigdy bym sie nie spieszyla z przygotowaniem swiąt...spokojnie ten tort bym zrobila i pasztet...a nie wiecznie na pełnym gazie bo do...pracy bo na ...dyżur.....bo nagle dzwonia,ze muszę się zjawic chociaz mam akurat DWA dni urlopu..
...
Dobrze byłoby pracować w szkole...gdyby tylko nie te dzieci.
..
..
...więc siedzę znowu w pracy na dyzurze noc juz ciemna i glęboka , tym razem w sobotę po swiętach( zahaczę o niedzielę) i filozofuję......nie jest mi tu żle,nikt mi głowy juz o tej porze nie zawraca specjanie bo płyn na wszy i szczotkę do zębów kupili sobie w Boże Narodzenie..sprzedałam to bez zadnych uwag bo to przecież Boże Narodzenie więc nie wypada..ale zaświtala mi w glowie taka refleksja...
.czy ludziom przypadkiem ciężkie życie nie poprzewracało w głowach? Oprócz niewielu pozycji po które kazdy pacjent ma prawo przyjśc na dyzur do apteki były dzwonki po krem do rąk, po podpaski (sprawa dyskusyjna ja uwazam że kobieta jesli jest kobietą ma zawsze paczkę w zapasie w domu...ale moze się mylę...)...magnez (czy ratuje zrowie lub zycie?)witaminy(?)płyn na odciski (akurat w pierwszy dzień swiat zaczął dokuczać)..........to tylko moje refleksje na temat dziwnych zachowań naszego społeczeństwa...
.Takich dziwnych zachowań jest dużo, na przykład kiedyś proszac o ciszę dowiedziałam się,ze powinnam pracować w bibliotece...no tak,tam musi byc cisza bo jeszcze ktos przeczyta nie tą ksiazke co zamierzał a w aptece jak dostanie pomylkowo inne tabletki to pikuś....a poza tym apteka to nie muzeum dowiedziałam sie innym razem ,gdy ktos mi przy okienku wydzieral się do telefonu.....no tak rzeczywiscie eksponaty musza miec ciszę,zeby nie zbudzily sie ze snu.........staram się nie komentować odpowiedzi na prosbe o ciszę,jesli to sa takie odpowiedzi .... nie warto.....nie wiadomo gdzie jeszcze poslaliby mnie do pracy..ale na pewno tam gdzie musi byc cicho.......?
Tak więc noc coraz głębsza i moje przemyslenia pogłębiają się wraz z nocą.....spedziłam tu wiekszość świątecznego czasu zamiast z rodziną.....czy ten dyzur mial jakis sens???????? na pewno ! Dzieki mnie ktos umył zęby nowa szczotką, dzieki mnie ktos wytłukł wszy, dzieki mnie nakremował ręce.......ale tez dzięki mnie dostał antybiotyk na zapalenie płuc,kupil srodki przeciwbolowe,więc chyba nie zmarnowalam tu czasu?
Mam taką nadzieję.....
Mimo wszystko bardzo lubię moją pracę ,zawsze lubiłam.....poza tym to moje przeznaczenie...
.:
..oba zdjęcia zrobione dosyć dawno ...oba dzieli 40 lat.....na obu ja w bialym fartuszku....czy moglam wybrać inny zawód? NIE!!!!!!!!
..na zakończenie :obrazek apteczny(prawdziwy)
: przychodzi facet do apteki.....podchodzi do mojej bardzo skupionej nad receptami koleżanki i mówi dyskretnie: proszę pani guma mi pękła-na co ona bez namysłu:gdzie? w samochodzie?.Po wyjaśnieniu,że jednak nie w samochodzie odesłała go do lekarza po receptę na co druga koleżanka: trzeba go było do wulkanizacji skierować.....
Pozdrawiam,Yolca
wlaściwie moglabym sie podpisywać art-piguła...ha.,ha,ha
Fajne refleksje:-) Ja chciałam być nauczycielką będąc małą dziewczynką i do upadłego robiłam dyktanda sąsiadce i poprawiałam wszystkie błędy na pięknych wówczas kartkach z ameryki. Później mi się odwidziało:-) i zostałam geodetą, ale mąż i tato prawie siłą wykreowali mnie na nauczycielkę, minęło 30 lat, a ja kocham szalenie swoją pracę, a wolnego to mamy nieskończenie wiele:-) aż mi wstyd przed innymi profesjami!
OdpowiedzUsuńA z tymi zakupami to ludziskom się w głowach przewraca!!!! dawniej apteki na dyżurach sprzedawały tylko na CITO! i tak być powinno!
Basienko, Ty jestes wyjątkową Osobą, traktujesz swój zawód jak pasję,aby więcej było takich pasjonatów.........praca z dziećmi wymaga wyjatkowych predyspozycji ..ale.nie ukrywam, ze przydaloby się i mi więcej wolnego i zazdroszczę.........ja kiedys tez bawilam sie w szkołe, miałam tablicę, sadzałam mlodsze dzieci sasiadów i prowadziłam lekcje...hi.hi, bardzo to lubiłam.....
UsuńAmeryki przez duże " A", co ten laptop wyprawia:-)))))
OdpowiedzUsuń....mam tak samo, często klawiatura płata figle....:-)
UsuńSkąd ja to znam Joluś;-) Jak pracowałam w aptece to myślałam podobnie jak Ty. Zawsze mnie zastanawiało też czego ludzie nie mogą zrozumieć w konieczności skupienia się nad receptą. Czy tak ciężko wyobrazić sobie, że można by było źle odczytać dawkę etc. My na poprawę humoru spisywałyśmy sobie poprzekręcane nazwy leków np: zamiast Espuminas ktoś chciał Exhumisan;-) Rutinoskorpion, Psyhożel (Physiogel) etc. Taka lista zawsze poprawiała humor, gdy w wypadku "pierwszej pomocy" kierowali się w wolne po "niezbędnik" typu pomadka ochronna za dwie 22;-) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń...tak, ja kiedys chcialam zalozyc zeszyt i spisywać smieszne sytuacje, bardzo żałuję bo przez tyle lat byloby o poczytać..np. poproszę Ajax zamiast alax, gremplinę zamiast lignine itp uwielbiam pacjentów z poczuciem humoru, lubie sobie pozartowac...))))))))
UsuńGłębokie przemyslenia...Ale czy my , ludzie jestesmy sie w stanie zrozumiec? Masz piękną i odpowiedzialna pracę :) Ja niestety zdobylam trzy zawody ale przyszło mi pracować w tym najmniej ambitnym. Trudno. Jednak bardzo lubie swoją pracę (mimo wszystko). Spod moich rąk wychodzą koszyki większe , mniejsze, okrągłę itd. jedynym minusem jest to, że na akord. Trzeba sie bardzo spieszyć łapy bolą i nie bardzo idzie się skupic nad wyglądem estetycznym. Trudno, staram się. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przychodzę do domu po 8 godzinach i nic mnie już z pracą nie łączy. Zimą mamy wolne dwa miesiące i wtedy mogę zagłębic się w mój zeszyt i skrobac wierszyki. Jakie są takie są ale moje własne. Może kiedyś sie komus spodobają....Myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny, tylko trzeba znaleźć jakies plusy. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń....właśnie,ciężko się zrozumieć....wazna bardzo jest tez atmosfera w oracy, spędzamy tam część naszego zycia a róznie to bywa. Ja na szczęście nie mogę narzekać,cały zespół łącznie z szefem jest fantastyczny!!!!!!!!!!!!!!!!!! Co do wierszykow to pisz,pisz jak najwięcej, czytalam, mi sie podobaja...sama lubię cos skrobnąc jak mnie "najdzie" .....
UsuńMilo słyszeć, że Ktos czyta. Dzięki :)
UsuńJa już dawno emerytem
OdpowiedzUsuńi myślę jak tu jeszcze
pożyć!
....my emerytami będziemy nieco pózniej niz Ty ,Janie,mam nadzieję ze zdążę nacieszyc sie tym etapem w zyciu.....
UsuńZrobilem dla Ciebie banerek:)
OdpowiedzUsuń...dziękuję, pędzę zobaczyć>>>
UsuńAle praca w bibliotece to piękna praca:) I zapach kurzu na książkach :) Super sprawa :)
OdpowiedzUsuń..wiem, mamy w mieście wspaniałą bibliotekę, w której odbywają się warsztaty rękodzielnicze, spotkania z ciekawymi osobami, wieczory poezji, wystawy prac róznych artystów,. Pracuja tam wspaniałe dziewczyny jeden chłopak i jest to naprawdę wyjatkowy zespół,podziwiam je za kreatywność, za pomyslowośc i wieczny usmiech i dobry humor...pozdrawiam. Myslę,że moglabym tam pracować z wielka przyjemnością, jeszcze w takim towarzystwie.....:-))))
UsuńNiemam nic przeciw bibliotece ani muzeum...to tylko przyklad zachowań niektórych ludzi na prosbe o ciszę...Jola
...zajrzałam do Ciebie...Twój sklep zachwyca, mam niewielki ogródek,w którym sadzę przesadzam, dekoruje....byc moze kiedys skorzystam z oferty,:-))))))))))))))))))
Usuńwczoraj pojechałam odwiedzić mojego maleńkiego prawie chrześniaka i tam jedna pani pracuje w sklepie takim 24h i też opwoiadała o tym co ludzi kupują w święta to się w głowie nie mieści hi hi hi ....
OdpowiedzUsuńa poświęcenie Joluś jest wpisane w nasze białe fartuchy ale j też nie zamienię go na nic innego :)
Poświęcenie jak najbardziej..ale musi ono miec sens,i jestem szczęśliwa,, ze moge pomóc .....ale czlowiek to stworzenie nieprzewidywalne,po tylu latach pracy mozna pisac ksiązkę o jego dziwnych zachowaniach ...ale cóz pewnie i ja w różnych sytuacjach tez mogę się dziwnie zachować...nie twierdzę że nie....buziaki Basienko!.
Usuń