'' PATRZĄC ZAWSZE PRZED SIEBIE , MYŚLĄC O TYM,JAK ZROBIĆ JESZCZE WIĘCEJ, OSIĄGNIESZ STAN UMYSŁU, W KTÓRYM NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH." (Henry Ford)

Moi obserwatorzy

środa, 17 czerwca 2015

DUŻO POMYSŁÓW MAŁO CZASU

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Mam więcej pomysłów i więcej zapału niz czasu i w tym jest moj wielki problem.Przyszłam z pracy, pobiegłam z psem,potem coś tam zjadłam nie za dużo bo szkoda czasu i poszłam na podwórko......robię ławę ogrodową, tacę ogrodową i kwietnik.....Nie moge sie doczekać kiedy skończę....najpierw szlifowanie. Dobrze,że kupiłam sobie szlifierkę bo męża prosiłam dwa lata ale mi nie kupił chyba myślał,ze żartuję.Zdobyłam trzy skrzynki z warzywniaka, w szopie znalazłam stare rozlatujące sie krzesełko i szufladę ledwo kupy się trzymającej i mam plan zrobić ławę ogrodową...itd...



ława ma być z czterech skrzynek, więc dzisiaj poszłam do warzywniaka z prośbą o dwie bo jedną chcę mieć w zapasie. Chlopak-vbardzo miły- dziwnie na mnie patrzy bo ciągle po te skrzynki do niego...ale nie odmawia...4 zł sztuka!Jak bym się nie wstydziła to bym kupiła 10 juz coś bym z nich wymyśliła ale i tak widze ,że jestem dla niego dziwaczką. wszyscy kupują u niego warzywa a ja szkrzynki . Jak mi znowu dał te dwie to sie tak ucieszyłam,byłam tak szczęśliwa,że patrzył na mnie jak na małpę w cyrku ...

No właśnie więc poszłam na podwórko i zaczęłam malować te skrzynki juz oszlifowane lakierobejcą-kolor brzoza(?). Potem jeszcze pozbijałam to nieszczęsne krzesełko,żeby się kupy trzymało ,zamontowałam siatkę w siedzeniu, które wcześniej usunęłam i pomalowałam na biało i zaczęło padać. Całe szczęście bo jeszcze obiad na jutro musiałam zrobić....no i jestem tu. Narobiłam mielonych pyku pyku na dwa dni ale tak mi posmakowały,że mam nadzieję że na jutro starczy a obiadu muszę mieć więcej bo chcę Mamę poczęstować no i Córka  w czwartki przyjeżdza bo ma w okolicy klientow.....

Zszuflady robię tacę ogrodową...zatrzymałam się bo nie mam uchwytów ale już Marii mi podpowiedziała że są fajne w castoramie więc zadzwoniłam tam i Córka jutro po drodze odbierze i ma mi przywieć.Ja do casoramy mam niestety 100 km.Na razie taca wygląda tak:

Naciapałam transferw bez ładu i składu ale tak się cieszyłam,ze mam trochę czasu na robótki ,że postanowiłam na luzie poszaleć...a co i tak szuflada miała iść na rozpałkę...
Padam na twarz, jutro jak zwykle do pracy, ale może zdołam zajrzeć chociaż do kilku z Was...pozdrawiam serdecznie, Yolca

15 komentarzy:

  1. Oj już nie mogę się doczekać efektu końcowego. Czuję, że znów powalisz na kolana:) Dużo sił życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda ,ze dzieli nas tyle km...... czekam na końcowe efekty , a taca jest superancka pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  3. taca prześlicznie wygląda, pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chylę czoła... zazdroszczę odwagi do brania w ręce takich narzędzi :p Już nie mogę się doczekać na końcowy efekt i wpadam na drożdżówkę z owocami... Buziam

    OdpowiedzUsuń
  5. No taca piękna :) bardzo efektowna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale Ty masz wenę !!!! Śmiać mi się chciało z tego, że chłop patrzył na Ciebie dziwnie, jak te skrzynki kupowałaś :)) Ale jakie piękne twory powstały - to się nazywa recycling !!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też z czasem krucho...
    Uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na końcowy efekt ale już czuję że będzie niesamowicie :) Pozdrawiam Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo szanuję i podziwiam tak pracowitych ludzi, takich jak Ty:) Tacą jestem urzeczona:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tym czasem to też tak mam, niestety, wciąż mi go brakuje. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. fajne naciapane ..dla mnie orginał..mój transfer kuleje nie wychodzi:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń