Tak mi się wydaje....coś musi być nie tak. Trzeba się wybrac do jakiegoś specjalisty...ale jakiego? Nie ogarniam ŻYCIA....Brakuje mi na wszystko czasu....jestem sfrustrowana, zmęczona, zagoniona, i mam ciągły niedosyt pracy....tak, tak, tej pracy którą musze wykonać i tej ,którą chciałabym wykonac. Chyba nie potrafię zorganizować swojego czasu. Wiem,ze duzo pracuję w pracy:-) ...ale dzieci małych nie mam, ale za to psa staruszka, z którym trzeba wyjśc na powolne spacery....nie wiem co mam mysleć...ale coś ze mną nie tak. Dom ciagle nie przygotowany dla wczasowiczów...w pracy już ciagniemy weekendy..teraz to pewnie we wrzesniu będę miała jakiś wolny dzień :-(..no nie w czerwcu wezmę dzien urlopu bo mam wizytę u okulisty w odległym Szczecinie...W domu jeszcze huk roboty,czas płynie, mam nadzieje,że zamówieni Goście nie zastaną mnie z mopem w pokojach....ha,ha,ha....Własnie dlatego nie odwiedzam Waszych blogów,i w ogole mnie nie widzicie, nawet zastanawiałam sie,czy nie zrezygnować z blogowiska..ale troche mi żal....Na fb jakoś łatwiej i szybciej wskoczyć i tam mam kontakt z niektórymi z Was,tam szybciutko człowiek przeleci wszystkie informacje co u kogo....ale to jednak nie to samo..
Dobra, tak mnie wzięło na filozofowanie, a tak naprawde to popycham do przodu to co zaplanowałam...
Klatka schodowa prawie skonczona..:
To fota,zebyście wiedziały jak paskudnie bylo...
Na klatce mam trzy okna, wszystkie wyglądaja jednakowo z motylami od Dusi...:-)
Oprócz huku roboty,znalezliśmy czas na mała uroczystośc okazji 30stej rocznicy slubu....
i na mały relaksik przy niesamowitym wrzasku zab- jeszcze w zyciu nie słyszałam takiego rechotu:
Do usłyszenia....zarobiona, latajaca, imprezujaca i relaksujaca sie Yolca:-)))
Dobra, tak mnie wzięło na filozofowanie, a tak naprawde to popycham do przodu to co zaplanowałam...
Klatka schodowa prawie skonczona..:
To fota,zebyście wiedziały jak paskudnie bylo...
Na klatce mam trzy okna, wszystkie wyglądaja jednakowo z motylami od Dusi...:-)
Oprócz huku roboty,znalezliśmy czas na mała uroczystośc okazji 30stej rocznicy slubu....
i na mały relaksik przy niesamowitym wrzasku zab- jeszcze w zyciu nie słyszałam takiego rechotu:
...uwielbiam byc dzieckiem...nawet w moim wieku...:-)))
Do usłyszenia....zarobiona, latajaca, imprezujaca i relaksujaca sie Yolca:-)))
Yolca, jaki specjalista!? Wszystko z Tobą w porządku! I tak trzymaj ;) A czasu to wszystkim brakuje, taka nasza rzeczywistość :p Buziam i zapraszam do siebie na "przeróbkę" mebli (co to dla Ciebie) :p
OdpowiedzUsuńOkolicę juz obejrzałam...tez ładnie:-))
UsuńSpoko, wszystko w najlepszym porządku!Nawet na zdjęciach widać. A życie goni jak szalone,moje też.Buziaczki w pośpiechu ślę!
OdpowiedzUsuńDużo szczęścia na kolejne wspólne latka:-)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :-))
UsuńZ czasem niestety wszyscy tak mamy:)
OdpowiedzUsuńTo my, rękodzielniczki, mam takie kolezanki, które nie wiedza co ze soba zrobic po pracy...nudza się....nie pojmuję tego...dla mnie to niepojete...:-))
UsuńTo zupełnie normalna sytuacja.
OdpowiedzUsuńNajlepszego z okazji rocznicy.
Kochana fakt, doby nie rozciągniesz. Klatka wygląda o niebo lepiej niż wcześniej, wielu kolejnych rocznic, tulam, buziaki.
OdpowiedzUsuńOj Jolu, chyba wiele osób podpisało by się pod tym co piszesz. Klatka schodowa super.
OdpowiedzUsuńKolejnych wspaniałych lat, pełnych miłości i zrozumienia.
Ja też mam podobnie, ciągle "gonię w piętkę"- to widocznie dość częsta choroba:) Klatka piękna:) Wszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuńCzuje się podobnie chyba za dużo wszystkiego biorę sobie na głowę. Masę niezrealizowanych pomysłów itp. No ale cóż przynajmniej zawsze mamy co robić. Cudnie odnowione mebelki. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńi ja tak miewam.Nuda? A co to?...Gratuluję 30 rocznicy.....
OdpowiedzUsuńWszystkie to znamy;) Jestem pod wrażeniem klatki! Super!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTa choroba braku czasu i frustracji z tym związanych się rozprzestrzenia, a najlepsza kuracja to chyba taka jak na twoich ostatnich zdjęciach:-) Pięknie zrobiłaś te meble. Podziwiam bardzo bo to tyle pracy, ścierania, bałaganu, ale efekt niepowtarzalny :-) A gdzie ty tych wczasowiczów przyjmujesz? Może się kiedyś wybiorę z rodziną?
OdpowiedzUsuń