'' PATRZĄC ZAWSZE PRZED SIEBIE , MYŚLĄC O TYM,JAK ZROBIĆ JESZCZE WIĘCEJ, OSIĄGNIESZ STAN UMYSŁU, W KTÓRYM NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH." (Henry Ford)

Moi obserwatorzy

poniedziałek, 30 czerwca 2014

WIECZORNY WIDOK Z MOJEGO BALKONU

Witajcie,
wróciłam z pracy po dwudziestej, porozmawiałam chwilę z Mamą, z Mężem i wyszłam na balkon "obskubać"surfinie i podlać wszystkie kwiaty.Taki widok zastałam po 21,00 ,aż mnie zatkało więc pobiegłam po aparat fotograficzny i dzielę się z Wami tym pięknem:




Widowisko nie trwało długo, chciałam po chwili jeszcze coś dopstryknąć ale było po wszystkim..Pozdrawiam,Yolanda

niedziela, 29 czerwca 2014

PISZCZĘ ZA WRZEŚNIEM

Witajcie,
nie miałam zamiaru pisać posta bo nie mam nic nowego do pokazania,ale znalazłam chwilę,żeby do Was zajrzeć...i co?Na blogowisku ogólna radość, co druga piszczy z radości WAKACJE, WAKACJE!!!!!!!!!!!!

Tak naprawdę to ja nie wiem co to jest,chyba coś bardzo przyjemnego sądząc po tych piskach.Ostatnie wakacje to ja miałam w podstawówce,bo w liceum to w czasie wakacji pracowałam.Pamiętam więc te wakacje  jak przez przez gęstą mgłę.....trochę zyję na tym świecie i w czasie tych tzw wakacji to ja wakacji nigdy nie miałam, wręcz przeciwnie, lipiec i sierpien to zmora mojego zycia!!!!!!!!!Pracy dwa razy tyle a może i trzy, nieprzespane noce bo wszyscy mają wakacje i nie liczą się z tymi, którzy dla nich pracują,tzn głosna muzyka nocami ,sylwestrowe wystrzeły co tydzień  BIEDNE ZWIERZAKI!!!!!!!!!Tłumy w pracy,połowa przyjechała i zapomniała,kto czyta u mnie regularnie wie o co chodzi,tłumy w sklepach,po zakupy to lepiej się wybrać do sąsiedniego miasteczka,nie ma mowy zeby wstapić po słodkośc do sklepu przed pracą chyba żebym wyszła trzy godziny wczesniej,,,praca piątek, swiątek i niedziela, często trzeba zostać dłużej bo akurat jest wysyp komarów albo za dlugo swieci slońce i wszyscy poparzeni.....moglabym tak długo  opisywać moje wakacje.....najblizszy wolny dzień mam we wrześniu,więc ja piszczę WRZESIEŃ!!!!!!!!!!!!  Jeżeli jest jakaś sprawiedliwośc na świecie to będzie słoneczny,i tego sobie zyczę,Wam natomiast przyjemnych wakacji!!!!!!!

Nie potrafię pojąć jak można czerpać przyjemność z wypoczynku w takich warunkach, dla mnie to koszmar z najgorszych snów........


.jeśli wypoczynek na plaży to.. tylko tak, w tym samym czasie ,trochę dalej......jesli mam jeszcze siłę po pracy....często wolę kimnąć w zaciemnionym pokoju koniecznie przy zamknietych oknach,żeby nie słyszeć zgiełku z zewnatrz.......




Ps. nie wiem kiedy tu zajrzę bo czasu będę miała mało na tzw. moją twórczość,nie zapomnijcie proszę o mnie!!!!!!!!!!!!! Pozdrowienia!!!!!


 Yolanda.

piątek, 20 czerwca 2014

JAK POMALOWAŁAM KONSOLĘ i NIEDOKOŃCZONY OBRAZ

Witajcie,
kilka osób w poprzednim poście zadało mi pytania dotyczące konsoli. Żaden ze mnie fachowiec w malowaniu mebli ale odpowiem jak umiem.Blat zmatowiłam drobniutkim papierem ściernym aby usunąć lakier, przyznaje,zrobiłam to niedokładnie bo mi się nie chciało i nie miałam za dużo czasu.Następnie położyłam jedną warstwę podkładu jakiego się używa do decupażu.Pomalowałam cztery razy farba akrylową białą do drewna i metalu zakupioną w "dombudzie"Spękania, które nie bardzo zresztą wyszły:popielata farba akrylowa(mieszanka bieli i czerni),na to po wyschnięciu  preparat do spękań jednoskładnikowy CRACLE MEDIUM, na suche medium biała farba akrylowa.Do transferu użyłam ksero(zawsze lepiej mi wychodzi z ksero niz z wydruku}grafiki i inhalolu zakupionego w aptece (preparat do inhalacji dostępny bez recepty).Można użyć jakiegoś olejku np. lawendowego, miętowego...itp(apteka, sklep zielarski).Tą metodę podpowiedziały mi moje miejscowe koleżanki, które zajmują się rękodziełem i jest to pomysł rewelacyjny.Nie śmierdzi za przeproszeniem jak rozpuszczalnik nitro,nie rozpuszcza farby co się często zdarza przy nitro,jest po prostu przyjemny w pracy. Przykleiłam ksero nadrukiem do blatu, zwilżyłam nadruk inhalolem za pomacą płatka kosmetycznego, po czym podociskałam dokładnie łyżeczką.Odkleiłam kartkę z duszą na ramieniu....wyszło świetnie!!!!!!!!  Nie próbowałam jeszcze tej metody na tkaninie ale podobno tez dobrze wychodzi i nie plami tkaniny czego sie obawiałam. Ludu, ile ja się nawąchałam kiedys tego rozpuszczalnika.....a tu metoda latwa, prosta i przyjemna, pachnie w całym domu.Na koniec powoskowałam białym woskiem do mebli. Blat wyszedł gładziutki i miły w dotyku.To tyle,,,

Ciągle nie mam czasu na "twórczość" więc pochwalę się prezentami, które niedawno dostałam bez okazji i z okazji.Nie myślałam,ze można osłupieć na widok prezentu a jednak zdarzyło mi się to ostatnio dwukrotnie (dwa pierwsze zdjęcia) Będąc na zakupach z Mężem zostałam obdarowana....żyrafą!!!!!!!Cóż,jedni mężowie kupują żonom biżuterię, kwiaty, nie powiem,też dostaję tego typu prezenty ale tym razem  była to żyrafa!!!!!!! Sowa z kolei to prezent od syna,którego posłałam po zakupy do Netto....zdębiałam po raz drugi ale było mi miło.....Z drugiej jednak strony...czy ja dziecinnieję...???????



Piękna donica od szwagrów...
przepiękny storczyk od współpracowników, jeszcze takiego nigdy nie miałam
bajkowe narzędzia do ogrodu
kwietnik jeszcze nie znalazł swojego miejsca

 Ostatnie zdjęcie to rewelacja, pięć podobrazi płóciennych już zagruntowanych,to prezent dla mnie i Męża,może rozwinie wreszcie swój wyjątkowy talent malarski? Ja tez kiedyś trochę,bardzo trochę malowałam, rysowałam ale to co ja umiem to nic w porównaniu do niewykorzystanego talentu mojego Męża . Oto jego zaczęty dawno i ciągle nie dokończony obraz,,farby olejne na sklejce:

...już się zdążył dobrze zakurzyć......

Życzę Wam miłego weekendu (ja niestety pracuję i w sobotę i w niedzielę) a sobie więcej wolnego czasu, pozdrowienia, Yolanda

środa, 11 czerwca 2014

KONSOLA

Witam,
dziś pomalowałam blat konsoli,bo nie pasowała mi do lustra, które zrobiłam na biało w zeszłym roku.Oto zdjęcia :

Transfer za pomocą inhalolu,metoda szybka łatwa i przyjemna, inhalacje zdrowsze niż z nitro...kocham ten wynalazek.Nie bardzo wyszły mi spękania, są siwe smugi  ale co tam to tez ma swój urok.Blat powoskowałam, jest gładki i miły w dotyku.Jednym słowem robota miła jak nie wiem co,pa lecę bo mam jeszcze robotę,Yolanda

wtorek, 10 czerwca 2014

MELDUJĘ....

Witam wszystkich bardzo ciepło i melduję, że nie zaginęłam i mam się dobrze...Niektóre z Was były zaniepokojone moim milczeniem za co bardzo przepraszam,w przyszłości dam znać,że jakiś czas mnie nie będzie..Moje ręce niespokojne są ostatnio zajęte czymś bardziej przyziemnym.Przygotowania do wakacji idą pełną parą a właściwie to już prawie wszystko gotowe.W ostatnim czasie więc malowałam,tapetowałam, myłam okna, prałam, czyściłam wykładziny, itp itd .Przede mną ciężkie dwa miesiące.Więcej roboty w pracy i w domu.Dlatego nie przepadam za latem.Wszędzie będą tłumy, hałas dniami i NOCAMI a przecież wyspać się trzeba bo w pracy młyn świątek, piątek i niedziela.... Pocieszam się jednak, że potem nastąpi cudowny, spokojny wrzesień.....już za nim tęsknię!
W związku z tym nastąpił u mnie ""przestój artystyczny"".Nie zrobiłam nic nowego, więc pokażę dwa pojemniki, wykonane jakiś miesiąc temu, przypomnę moją najładniejszą  figurkę z masy solnej,którą pokazywałam w pierwszych postach, będzie kilka migawek z mojego ogrodu i zdjęcie zakochanej Dośki.
Zaczynamy od pojemników.Nie wiem do czego je wykorzystam, miały być kuchenne,ale może na jakieś przydasie....







Figurkę zrobiłam pewnie z rok temu,trzyma się świetnie i jest moją dumą.....ma ok 40 cm wysokości.



Cyraneire dostałam na Dzień Kobiet,przekwitła i miałam ja wyrzucić. Po trzech miesiącach zakwitła ponownie i zdobi wejście do domu.
W Netto trafiłam na solarne kule,które wieczorem świetnie się prezentują na moim ogrodzie....



Stara wanienka jest świetna donicą.....



Dosia spędza mnóstwo czasu na kolanach lalki......u mnie tez lubi siedziec na kolanach tylko ja nie mam czasu siedzieć...a lalka przeciwnie.....czasu ma mnóstwo.....
Ostatnio nie robiłam żadnych wpisów na Waszych blogach za co bardzo przepraszam , po prostu brakuje mi czasu,zaglądałam jednakże, choć pobieżnie, bo paliła mnie ciekawość co u Was słychać. Mam nadzieję,że wkrótce będę systematycznie Was odwiedzać i zostawiać po sobie mały ślad. Tymczasem zostawiam miłe pozdrowienia,Yolanda