Witajcie,
kilka osób w poprzednim poście zadało mi pytania dotyczące konsoli. Żaden ze mnie fachowiec w malowaniu mebli ale odpowiem jak umiem.Blat zmatowiłam drobniutkim papierem ściernym aby usunąć lakier, przyznaje,zrobiłam to niedokładnie bo mi się nie chciało i nie miałam za dużo czasu.Następnie położyłam jedną warstwę podkładu jakiego się używa do decupażu.Pomalowałam cztery razy farba akrylową białą do drewna i metalu zakupioną w "dombudzie"Spękania, które nie bardzo zresztą wyszły:popielata farba akrylowa(mieszanka bieli i czerni),na to po wyschnięciu preparat do spękań jednoskładnikowy CRACLE MEDIUM, na suche medium biała farba akrylowa.Do transferu użyłam ksero(zawsze lepiej mi wychodzi z ksero niz z wydruku}grafiki i inhalolu zakupionego w aptece (preparat do inhalacji dostępny bez recepty).Można użyć jakiegoś olejku np. lawendowego, miętowego...itp(apteka, sklep zielarski).Tą metodę podpowiedziały mi moje miejscowe koleżanki, które zajmują się rękodziełem i jest to pomysł rewelacyjny.Nie śmierdzi za przeproszeniem jak rozpuszczalnik nitro,nie rozpuszcza farby co się często zdarza przy nitro,jest po prostu przyjemny w pracy. Przykleiłam ksero nadrukiem do blatu, zwilżyłam nadruk inhalolem za pomacą płatka kosmetycznego, po czym podociskałam dokładnie łyżeczką.Odkleiłam kartkę z duszą na ramieniu....wyszło świetnie!!!!!!!! Nie próbowałam jeszcze tej metody na tkaninie ale podobno tez dobrze wychodzi i nie plami tkaniny czego sie obawiałam. Ludu, ile ja się nawąchałam kiedys tego rozpuszczalnika.....a tu metoda latwa, prosta i przyjemna, pachnie w całym domu.Na koniec powoskowałam białym woskiem do mebli. Blat wyszedł gładziutki i miły w dotyku.To tyle,,,
Ciągle nie mam czasu na "twórczość" więc pochwalę się prezentami, które niedawno dostałam bez okazji i z okazji.Nie myślałam,ze można osłupieć na widok prezentu a jednak zdarzyło mi się to ostatnio dwukrotnie (dwa pierwsze zdjęcia) Będąc na zakupach z Mężem zostałam obdarowana....żyrafą!!!!!!!Cóż,jedni mężowie kupują żonom biżuterię, kwiaty, nie powiem,też dostaję tego typu prezenty ale tym razem była to żyrafa!!!!!!! Sowa z kolei to prezent od syna,którego posłałam po zakupy do Netto....zdębiałam po raz drugi ale było mi miło.....Z drugiej jednak strony...czy ja dziecinnieję...???????
 |
Piękna donica od szwagrów... |
 |
przepiękny storczyk od współpracowników, jeszcze takiego nigdy nie miałam |
 |
bajkowe narzędzia do ogrodu |
 |
kwietnik jeszcze nie znalazł swojego miejsca |
Ostatnie zdjęcie to rewelacja, pięć podobrazi płóciennych już zagruntowanych,to prezent dla mnie i Męża,może rozwinie wreszcie swój wyjątkowy talent malarski? Ja tez kiedyś trochę,bardzo trochę malowałam, rysowałam ale to co ja umiem to nic w porównaniu do niewykorzystanego talentu mojego Męża . Oto jego zaczęty dawno i ciągle nie dokończony obraz,,farby olejne na sklejce:
...już się zdążył dobrze zakurzyć......
Życzę Wam miłego weekendu (ja niestety pracuję i w sobotę i w niedzielę) a sobie więcej wolnego czasu, pozdrowienia, Yolanda