'' PATRZĄC ZAWSZE PRZED SIEBIE , MYŚLĄC O TYM,JAK ZROBIĆ JESZCZE WIĘCEJ, OSIĄGNIESZ STAN UMYSŁU, W KTÓRYM NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH." (Henry Ford)

Moi obserwatorzy

piątek, 20 czerwca 2014

JAK POMALOWAŁAM KONSOLĘ i NIEDOKOŃCZONY OBRAZ

Witajcie,
kilka osób w poprzednim poście zadało mi pytania dotyczące konsoli. Żaden ze mnie fachowiec w malowaniu mebli ale odpowiem jak umiem.Blat zmatowiłam drobniutkim papierem ściernym aby usunąć lakier, przyznaje,zrobiłam to niedokładnie bo mi się nie chciało i nie miałam za dużo czasu.Następnie położyłam jedną warstwę podkładu jakiego się używa do decupażu.Pomalowałam cztery razy farba akrylową białą do drewna i metalu zakupioną w "dombudzie"Spękania, które nie bardzo zresztą wyszły:popielata farba akrylowa(mieszanka bieli i czerni),na to po wyschnięciu  preparat do spękań jednoskładnikowy CRACLE MEDIUM, na suche medium biała farba akrylowa.Do transferu użyłam ksero(zawsze lepiej mi wychodzi z ksero niz z wydruku}grafiki i inhalolu zakupionego w aptece (preparat do inhalacji dostępny bez recepty).Można użyć jakiegoś olejku np. lawendowego, miętowego...itp(apteka, sklep zielarski).Tą metodę podpowiedziały mi moje miejscowe koleżanki, które zajmują się rękodziełem i jest to pomysł rewelacyjny.Nie śmierdzi za przeproszeniem jak rozpuszczalnik nitro,nie rozpuszcza farby co się często zdarza przy nitro,jest po prostu przyjemny w pracy. Przykleiłam ksero nadrukiem do blatu, zwilżyłam nadruk inhalolem za pomacą płatka kosmetycznego, po czym podociskałam dokładnie łyżeczką.Odkleiłam kartkę z duszą na ramieniu....wyszło świetnie!!!!!!!!  Nie próbowałam jeszcze tej metody na tkaninie ale podobno tez dobrze wychodzi i nie plami tkaniny czego sie obawiałam. Ludu, ile ja się nawąchałam kiedys tego rozpuszczalnika.....a tu metoda latwa, prosta i przyjemna, pachnie w całym domu.Na koniec powoskowałam białym woskiem do mebli. Blat wyszedł gładziutki i miły w dotyku.To tyle,,,

Ciągle nie mam czasu na "twórczość" więc pochwalę się prezentami, które niedawno dostałam bez okazji i z okazji.Nie myślałam,ze można osłupieć na widok prezentu a jednak zdarzyło mi się to ostatnio dwukrotnie (dwa pierwsze zdjęcia) Będąc na zakupach z Mężem zostałam obdarowana....żyrafą!!!!!!!Cóż,jedni mężowie kupują żonom biżuterię, kwiaty, nie powiem,też dostaję tego typu prezenty ale tym razem  była to żyrafa!!!!!!! Sowa z kolei to prezent od syna,którego posłałam po zakupy do Netto....zdębiałam po raz drugi ale było mi miło.....Z drugiej jednak strony...czy ja dziecinnieję...???????



Piękna donica od szwagrów...
przepiękny storczyk od współpracowników, jeszcze takiego nigdy nie miałam
bajkowe narzędzia do ogrodu
kwietnik jeszcze nie znalazł swojego miejsca

 Ostatnie zdjęcie to rewelacja, pięć podobrazi płóciennych już zagruntowanych,to prezent dla mnie i Męża,może rozwinie wreszcie swój wyjątkowy talent malarski? Ja tez kiedyś trochę,bardzo trochę malowałam, rysowałam ale to co ja umiem to nic w porównaniu do niewykorzystanego talentu mojego Męża . Oto jego zaczęty dawno i ciągle nie dokończony obraz,,farby olejne na sklejce:

...już się zdążył dobrze zakurzyć......

Życzę Wam miłego weekendu (ja niestety pracuję i w sobotę i w niedzielę) a sobie więcej wolnego czasu, pozdrowienia, Yolanda

13 komentarzy:

  1. Jolu śliczne prezenty dostałaś :)))
    po prostu uroczy post a ta konsolka z poprzedniego posta baaardzo mi się podoba !!!!!
    pozdrawiam truskawkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale super prezenty, i fajnie tak dostac cos nie codziennego, tez lubie te podobrazia, a co do konia jest mega boski - ma mężuś talent - fajna z was rodzinka, ja tez ostatnio zapracowana:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję Wam Artystyczne Dusze:-) i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne prezenty! A Twój mąż powinien koniecznie wrócić do malowania :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prezenty świetne :)))) a obraz o prawdziwe dzieło chociaż jeszcze nie dokończone :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne prezenty! a szczególnie , że z praktycznie każdego rodzaju :)
    A męża gnaj do malowania!!! Ten koń jest rewelacyjny!
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po ostatnim wpisie kupiłam ten inhalol, ale jeszcze nie próbowałam zrobić transferu. Tobie one pięknie wychodzą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluje prezentów. Mąż ma talent . Namów go, żeby skończył obraz. Swego czasu też malowałam obrazy. Chodziłam do liceum plastycznego więc musiałam. Potem malowałam, bo lubiłam. W pewnym momencie stwierdziłam, że to bez sensu. Wolę robić coś moim zdaniem bardziej przydatnego. Zresztą chyba mnie to już po prostu nie kręci tak jak kiedyś. Ty też maluj jeżeli sprawia Ci to przyjemność i męża namów koniecznie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Prezenty słodkie :):) ta żyrafka,sóWka ...no urocze :):) Storczyki hodowałam- rok temu w sierpniu kwitło mi 16 okazów, teraz mam 2 :(:( niestety kolejeny zakupiony w markecie budowlanym był "zakażowny" jakimś pasożytem oraz mszycą...walka się mi nieudała :(:( Twój storczyk piękny- oby rósł i kwitł pięknie cały rok :):)
    Metodę na transfer kiedyś spróbuję , bo zapachu nitro nieznoszę, narazie stosuję preparat do transferu i jestem zadowolona :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Prezenty super, to znaczy że Twoi panowie mają poczucie humoru. Obraz trzeba koniecznie dokończyć ale znam to jak trudno się zabrać po długim czasie.

    OdpowiedzUsuń
  11. No cóż, nie da się ukryć, że od pewnego momentu dziecinniejemy ;) A tak w ogóle, to dobrze od czasu do czasu zapraszać w swe serce dziecko- ma się zdecydowanie inne spojrzenie na otoczenie... I nie martw się, ja też mam w sobie dużo dziecka- wiele nas tak ma :) :) :) Kochana- dziękuję za naukę, jak kłaść transfer- czasem podoba mi się jakaś grafika, którą chciałabym mieć na płótnie z myślą o poduszkach, ale jestem głąb w tym. Teraz na pewno spróbuję, a jak mi się uda, to pochwalę na blogu- może i jakiś mebelek pokryję transferem?... ;) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  12. Jolu!!!
    Podaj mi jeszcze raz adres maila - odpowiem na pyt. dot. Powertex
    :)))

    OdpowiedzUsuń